„Jak poprawić akustykę w mieszkaniu?”.

To pytanie klienci zadają bardzo często. Problem w tym, że za tym jednym zdaniem mogą kryć się zupełnie różne potrzeby.

Bo czasem chodzi o to, że w sypialni słychać telewizor z salonu.
A czasem o to, że w salonie z kuchnią wszystko się odbija, rozmowy się nakładają i we wnętrzu robi się po prostu niekomfortowo.

W obu przypadkach pada słowo akustyka, ale tak naprawdę mówimy o dwóch różnych zjawiskach:

  • izolacyjności akustycznej
  • pochłanianiu dźwięku.

I właśnie to rozróżnienie powinien dobrze rozumieć architekt wnętrz. Nie po to, żeby liczyć parametry jak akustyk, ale po to, żeby już na etapie projektu wiedzieć, z jakim problemem pracujesz i jakie rozwiązanie najlepiej zaproponować.

Gdy dźwięk przechodzi z jednego pomieszczenia do drugiego

Jeśli klient mówi:

  • „Słychać rozmowy przez ścianę”
  • „W pokoju dziecka słychać telewizor z salonu”
  • „Odgłosy z łazienki są za głośne”
  • „Przez ścianę wszystko niesie się do sypialni”

to mówimy o izolacyjności akustycznej.

Izolacyjność akustyczna określa, jak dobrze ściana, sufit, strop albo inna przegroda ogranicza przenikanie dźwięku z jednego miejsca do drugiego. Im lepiej zaprojektowana przegroda, tym mniej hałasu przedostaje się dalej.

W praktyce projektowej to oznacza jedno:
jeśli problem jest między pomieszczeniami, trzeba myśleć o przegrodzie.

Nie o dekoracji.
Nie o dodatkach „dla poprawy akustyki”.
Tylko o ścianie, suficie, układzie warstw, wełnie, połączeniach ściana-suft, ściana-podłoga i o wykonaniu.

Gdy problemem jest echo i pogłos we wnętrzu

Druga sytuacja wygląda inaczej.

Klient mówi:

  • „W tym wnętrzu jest straszne echo”
  • „Jest głośno i jakoś tak nieprzyjemnie, mimo że nikt nie hałasuje za ścianą”

I tutaj zwykle problemem nie jest izolacyjność akustyczna, tylko pochłanianie dźwięku.

Pochłanianie dźwięku dotyczy tego, co dzieje się z falą akustyczną wewnątrz tego samego pomieszczenia. Jeśli we wnętrzu jest dużo twardych i gładkich powierzchni, dźwięk odbija się od nich, pogłos się wydłuża i przestrzeń staje się mniej komfortowa. W takim przypadku musimy przyjrzeć się materiałom we wnętrzu i ich zdolności do pochłaniania energii akustycznej i ograniczania odbić.

To dlatego problem pogłosu często pojawia się w:

  • salonach z kuchnią,
  • wysokich wnętrzach,
  • minimalistycznych aranżacjach,
  • pomieszczeniach z dużą ilością szkła, płytek, betonu, lakierowanych frontów i twardych podłóg.

Najprostszy sposób, żeby to zapamiętać

Możesz zapamiętać to bardzo prosto:

  • Izolacyjność akustyczna
    dotyczy tego, ile dźwięku przechodzi do innego pomieszczenia albo z niego wraca.
  • Pochłanianie dźwięku
    dotyczy tego, jak dźwięk zachowuje się w tym samym wnętrzu.

To naprawdę zmienia sposób myślenia o projekcie.

Bo jeśli nie rozróżnisz tych dwóch rzeczy, nie zaproponujesz właściwego rozwiązania realnego problemu klienta.

To, że coś poprawia akustykę, nie znaczy, że zadziała na wszystkie problemy

I to jest moment, w którym wiele osób się myli.

Materiał dobrze pochłaniający dźwięk nie musi dobrze izolować od hałasu z sąsiedniego pokoju.
A ściana o dobrej izolacyjności nie musi poprawić komfortu rozmowy we własnym salonie.

W materiałach technicznych widać to bardzo dobrze na przykładzie sufitów i rozwiązań perforowanych. Mogą one skutecznie poprawiać pochłanianie dźwięku i ograniczać pogłos, ale bez odpowiedniego układu warstw nie muszą dawać takiej samej poprawy w zakresie izolacyjności.

Czyli:

  • mniej echa nie zawsze oznacza mniej hałasu zza ściany,
  • cichsza ściana nie zawsze oznacza lepszy komfort akustyczny wewnątrz pomieszczenia.

Przykład z mieszkania – dwa podobne problemy, dwa różne rozwiązania

Przypadek 1

W sypialni słychać wieczorem telewizor z salonu.

Tutaj nie chodzi o pogłos.
Tutaj chodzi o to, że dźwięk przenika przez przegrodę.

W takiej sytuacji pracujesz nad izolacyjnością akustyczną ściany działowej. Liczy się układ całej przegrody: rodzaj konstrukcji, liczba warstw płyt, wypełnienie wełną mineralną, szczelność i jakość wykonania. W materiałach jest też wyraźnie zaznaczone, że finalny efekt w budynku może obniżać przenoszenie boczne dźwięku, więc sama dobra ściana „na papierze” nie zawsze wystarczy.

Przypadek 2

W salonie z aneksem kuchennym nie da się spokojnie rozmawiać, bo dźwięk się odbija.

Tutaj najczęściej nie trzeba „pogrubiać ściany”, tylko poprawić pochłanianie dźwięku we wnętrzu. Pomagają rozwiązania, które skracają czas pogłosu i ograniczają odbicia fal akustycznych.
Stosujemy wtedy tkaniny, elementy dekoracyjne pochłaniające dźwięki np. panele ścienne z filcu.

Niby oba przypadki dotyczą akustyki, ale projektowo to dwa zupełnie różne kierunki działania.

Co z tego wynika dla architekta wnętrz?

Najważniejsze jest to, żeby rozpoznać właściwy problem:

„Czy problemem jest przenikanie dźwięku między pomieszczeniami, czy odbicia i pogłos we wnętrzu?”

Dopiero wtedy możesz dobrać sensowne rozwiązanie.

W praktyce warto już na początku rozmowy z klientem ustalić:

  • skąd dochodzi hałas,
  • kiedy najbardziej przeszkadza,
  • czy problem dotyczy ściany, sufitu, stropu, czy raczej całego odbioru pomieszczenia,
  • czy klient słyszy sąsiadujące wnętrze, czy po prostu źle czuje się w swoim własnym.

To proste pytania, ale bardzo pomagają w projektowaniu.

Najc

Podsumowanie

Izolacyjność akustyczna i pochłanianie dźwięku to nie to samo.

Pierwsza mówi o tym, jak skutecznie przegroda zatrzymuje hałas.
Drugie odpowiada za to, jak dźwięk zachowuje się w środku pomieszczenia.

Jeśli klient słyszy odgłosy zza ściany, pracujesz nad izolacyjnością.
Jeśli wnętrze jest pogłosowe i męczące akustycznie, pracujesz nad pochłanianiem dźwięku.

I właśnie od tego rozróżnienia zaczyna się dobra decyzja projektowa.

A konkretne rozwiązania problemów znajdziesz w kolejnych artykułach na naszym blogu.